Większość najbardziej szkodliwych dla zdrowia pyłów zawieszonych PM oraz benzo(a)pirenu wydobywa się z domowych pieców, tak zwanych „kopciuchów”.  Członkowie Fundacji Rozwoju Ekologicznego i Ochrony Środowiska „Eko-Lubusz” chcą edukować mieszkańców Żar, Żagania i okolic.

Ekolodzy tłumaczą, że główną przyczyną zanieczyszczenia powietrza jest w większości tak zwana niska emisja, czyli spaliny pochodzące z kotłów i pieców na paliwa stałe w gospodarstwach domowych. Sytuację dodatkowo pogarsza spalanie złej jakości węgla w urządzeniach nie spełniających żadnych norm emisji spalin. Szacuje się, że w kraju użytkowanych jest ok. 3 milionów „kopciuchów”.

Głównym emitentem pyłu zawieszonego są gospodarstwa domowe, które dostarczają aż 52 proc. PM 10. Przemysł emituje 17 proc., transport drogowy 10 proc., energetyka 9 proc., inne źródła 8 proc, zaś rolnictwo 4 proc.

Jeśli chodzi o silnie toksyczny benzo(a)piren, to jest on emitowany aż w 87 procentach przez gospodarstwa domowe. Przemysł dostarcza zaledwie 11 proc., energetyka 2 proc.

To tak zwana niska emisja powierzchniowa. Nazwa pochodzi od niskich kominów, a nie od niskiego poziomu zanieczyszczeń. Powoduje ją spalania węgla, drewna, a często śmieci w domowych piecach, kotłach i kominkach. To oznacza, że sami stwarzamy zagrożenie dla własnego zdrowia.

– U nas jest to również bardzo poważny problem – mówią Ewa Alber, Kinga Kruszelnicka i Remigiusz Krajniak z Żar i Żagania, z zarządu Fundacji Eko-Lubusz. – Na przykład w niedzielę, w Zarach stacja monitorowania zanieczyszczeń powietrza zanotowała 718 PM 10. A norma wynosi 50. W Żaganiu nie ma urządzeń pomiarowych, ale gołym okiem i nosem można ocenić, że miasto jest zadymione. Również w naszym przypadku winne są piece w gospodarstwach domowych, a nie największy w okolicach zakład przemysłowy. Przy takim stężeniu pyłów zawieszonych zalecamy, aby w miarę możliwości nie wychodzić z domów. Dotyczy to szczególnie osób starszych, dzieci i kobiet w ciąży.

– Oddychanie takim powietrzem ma ogromny wpływ na nasze zdrowie – podkreśla K. Kruszelnicka. – Powoduje bardzo wiele chorób. Nie tylko układu oddechowego, ale również krążenia, oczu, itp.

Ekolodzy szukają sprzymierzeńców w lokalnych samorządach. Jednym z nich jest burmistrz Daniel Marchewka, który spotkał się z zarządem Eko-Lubuszu i zadeklarował wsparcie miasta dla działań edukacyjnych, które zamierzają podjąć ekolodzy. – Zależy nam na dotarciu do możliwie dużej grupy mieszkańców naszych miast – mówią. – Zarówno do najmłodszych, jak i do starszych. To temat naszej kampanii „Od przedszkolaka do seniora – duszący problem niskiej emisji”. Staramy się też o wypożyczenie mobilnego urządzenia pomiarowego do zbadania stanu powietrza w Żaganiu.

Akcję walki z niską emisją od roku prowadza strażnicy miejscy, którzy kontrolują piece w gospodarstwach domowych i sprawdzają, co ludzie wrzucają do pieców. Posypały się pouczenia i mandaty za palenie szmatami, plastikowymi butelkami, czy innymi odpadami. Akcja będzie prowadzona do kwietnia. Strażnicy zapowiadają ponowne kontrole w domach, w których wcześniej wykryli nieprawidłowości.

(mt)

©℗ Materiał oraz zdjęcia są chronione prawem autorskim. Dalsze rozpowszechnianie artykułu tylko za zgodą Urzędu Miasta Żagań.

Ekolodzy z Żagania i Żar podczas spotkania z burmistrzem Danielem Marchewką.