– Jakiś czas temu weszłam przypadkiem na stronę fundacji Tara – opowiada Wioletta Kasprzyk. – Zobaczyłam, jak ludzie traktują konie na największym targu w Skaryszewie. To bardzo mną wstrząsnęło. Uznałam, że trzeba działać.

Pani Wioletta wychowała się u dziadków, który hodowali konie. – To wspaniałe i bardzo inteligentne zwierzęta – podkreśla. – Bardzo przywiązują się do ludzi, którzy po trzech, czterech latach się ich pozbywają. A to, co się dzieje w transportach jest nieludzkie. Konie są bite, mają łamane nogi i wlewany na siłę alkohol do gardeł. Na rzeź idą kucyki, które były kochane kiedyś przez dzieci, a potem im się znudziły, źrebaki, a nawet źrebne klacze, które są przez to cięższe, a więc więcej warte.

W. Kasprzyk propaguje akcję w mieście. Zaznacza, że pod apelem „Nie oddawajmy naszych koni na rzeź” można się podpisać w przychodni weterynaryjnej przy ul. Pstrowskiego, w sklepie zoologicznym przy ul. Słowackiego oraz w zakładzie rehabilitacji przy ul. Dworcowej. Można się też podpisywać na stronie fundacji Tara, prowadzącej pierwsze w Polsce schronisko dla koni: http://fundacjatara.info

Zebrane podpisy zostaną przekazane fundacji, a następnie trafią do kancelarii Prezesa Rady Ministrów. – Razem mamy siłę, aby przerwać ten proceder – zaznacza W. Kasprzyk. – Nie bądźmy obojętni na los tych zwierząt.

(mt)

©℗ Materiał oraz zdjęcia są chronione prawem autorskim. Dalsze rozpowszechnianie artykułu i zdjęć tylko za zgodą Urzędu Miasta Żagań.